Kilka słów o sprzęcie

Yamaha sprawuje się wyśmienicie i naprawdę kocham ten motocykl. Mimo swojej małej pojemności, daje mi rozwijać prędkości, które potrzebuje. A tak naprawdę, do tej pory potrzebowałam niewiele. Zacznijmy od tego, że wyjechałam z Kadyksu na łysej oponie, bo szukałam najlepszych ofert, no i czas, pakowanie się, ogarnianie wyjazdu itd. Wszystko potoczyło się tak, że jednak wyjechałam z tą słabą gumą. Wiedziałam też, że wymiana opony w Maroko będzie po prostu tańsza. I była! Załpaciłam połowe tego, co chcieli Hiszpanie, więc się opłaciło. Natomiast w momencie, kiedy dotarłam do Tanger Ville było masakryczne załamanie pogody, które utrzymywało się właściwie aż do Safi. Jeździłam głównie w deszczu, w dodatku jeszcze z tą słabą oponą. Dlatego nie rozwijałam zawrotnych prędkości i przeważnie jechałam 50-60km/h. Muszę dodać, że jadę ciągle krajową jedynką, a nie autostradami, co wiąże się z unikaniem najróżniejszych przeszkód począwszy od kóz (jedna mi już wyskoczyła), bydła, owiec, dzieci, dziur (całkiem wielkich), wozów z osłami, metalowych części, wielkich kałuż itd. Moto nie ma też szybki dlatego opór wiatru od wybrzeża jest mocno odczuwalny.

Codziennie robię przegląd czy wszystko jest ok. Nowa opona dodała mi znacznie więcej pewności więc mogę nadrobić stracone w deszczu kilometry. Niektóre odcinki, a zwłaszcza el-Jadida- Essaouira- są naprawdę w świetnym stanie i można po nich śmigać.

Jak dotąd miałam możliwość jeździć kilka godzin w ciężkim deszczu, bardzo silnym wietrze, ale też w mocnym słońcu. Najlepszym patentem jest micro wycieraczka na palcu wskazującym lewej rękawiczki od Modeki. Dobrym wyborem był też zakup kasku z daszkiem, bo chroni przed deszczem, błotem i lekkim słońcem dlatego też nie muszę opuszczać blendy.

Ciuchy od Modeki i buty od Halvarssonsa naprawdę dają radę, choć w pewnym momencie ugięły się pod tym namolnym deszczem. Jednak generalnie jeździ się w nich super. Kurta i spodnie mają dużo kieszenii i super system wentylacji. W dodatku są naprawdę wygodne. Zdecydowanie bardzo ułatwiają mi tą trzysezonową podróż po Maroko! Podstawa wyposażenia do oczywiście kominiarka i bielizna termo. Choć to Maroko, jeżdzę w zimowej podpince i w termo bieliźnie, bo inaczej marznę. Mam też dwie pary rękawic, które zmieniam w zależności od temperatury. Choć zimny wiatr od oceanu i brak szybki zmuszają mnie do korzystania z cieplejszej opcji. Starałam się zabrać jak najmniej bagażu, dlatego moto nie jest szczególnie obciążone, co wychodzi w kosztach paliwa. Średnio wydaje 50dh dziennie na benzynę i za to kocham moją Yamahę!

IMG_0667

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: